Zatrzymaj się na chwilę. Zamknij oczy. Weź głęboki oddech. A teraz posłuchaj… Czy naprawdę sądzisz, że świat, w którym żyjesz, ma jakiś z góry określony sens? Jakiś gotowy scenariusz, który dostałeś w prezencie albo jako przekleństwo? A może cała prawda jest taka, że to ty i tylko ty masz go stworzyć? Zastanów się nad moralnością, którą wyznajesz każdego dnia. Czy jest naprawdę twoja? Czy urodziła się w tobie, w twoich doświadczeniach, w twojej sile? Czy może to tylko spadek? Dziedzictwo słabszych po tych, którzy tak bardzo bali się życia, że stworzyli zasady, by je ujarzmić. By schować się przed jego surowością. Czy nie czujesz czasem, że wszystko, co cię otacza te wszystkie normy, oczekiwania, świętości to tylko echo? Echo dawno zmarłych bogów, których imiona wypowiadamy z przyzwyczajenia, a nie prawdziwej wiary. Słowa bez mocy. Rytuały bez duszy. A teraz wyobraź sobie kogoś innego. Wyobraź sobie człowieka, który nie potrzebuje obietnicy nieba, by wznieść się ponad siebie. Kogoś, kto nie szuka zbawienia w zaświatach, ale szuka potwierdzenia życia tu i teraz. W każdym oddechu. W każdej walce. Kogoś, kto się nie modli ale tworzy. Czy to bluźnierstwo? A może najwyższa, najczystsza forma odwagi? Zadaj sobie niewygodne pytanie. A jeśli to, co od zawsze nazywasz dobrem, jest tylko sprytną strategią przetrwania tych, którzy nie mieli siły, by walczyć tylko maską dla strachu? A jeśli cierpienie, którego tak unikasz, nie jest przekleństwem, ale koniecznością? Narzędziem, które rzeźbi charakter. Kuźnią, w której wykuwa się prawdziwa siła. Czy odważysz się spojrzeć w odchłań w pustkę, tam gdzie kiedyś były stare odpowiedzi i powiedzieć głośno: to ja nadaję sens? Bo może właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Może prawdziwa siła nie leży w ślepym posłuszeństwie wobec starych praw. Lecz w twórczości w odwadze, by powołać do życia coś nowego. Może nie chodzi o pokorę, ale o nieustanne przekraczanie siebie swoich granic, swojego strachu. Może nie chodzi o wiarę w to, co już było, ale o odwagę, by stać się początkiem tego, co dopiero ma być. To jest twój moment. Twoja pustka do wypełnienia. Twoja rzeźba do stworzenia. Co z tym zrobisz?